Wentyl onkologiczny ministra Arłukowicza

Wentyl onkologiczny ministra Arłukowicza

Szybka terapia onkologiczna może i będzie korzystna dla wąskiej grupy pacjentów, ale na pewno jej wprowadzenie odbędzie się kosztem zdrowia znacznej liczby Polaków

Szybka terapia onkologiczna to jedyny oficjalnie znany autorski pomysł ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza na zmiany systemowe w ochronie zdrowia. Z pomysłu jest zadowolona jego poprzedniczka, obecna premier Ewa Kopacz. Dzięki szumowi wokół pakietu onkologicznego i zamieszaniu wokół lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego media dały premier-le-karce odetchnąć. Mogła sobie odpoczywać, przygotowując podsumowanie swoich pierwszych stu dni władzy. W wystąpieniu Ewy Kopacz nie zabrakło zachwytów nad kreatywnością ministra zdrowia i nutki wzruszenia nad powołaniem i misją lekarza. Aż się chce zapytać, dlaczego tak szlachetna lekarka zrezygnowała z wyjątkowej roli zawodowej i zajęła się – jakże niewdzięczną – polityką?

Onkologia to szczególnie wrażliwa dziedzina medycyny. Rozmawiałam z lekarzami o planowanych zmianach w systemie leczenia pacjentów, dotkniętych wyjątkowo ciężkim w terapii typem chorób. Zatrwożyłam się. Polaków omamiono pomysłem, nie do końca dopracowanym, który w obecnej formie ma więcej wad niż zalet. Ale rządowa propaganda nagłaśnia pakiet onkologiczny jako wyraz wyjątkowej troski o los chorych.

Zatajenie realiów

Za szybką terapią onkologiczną idą inne zmiany w służbie zdrowia, którymi minister Arłukowicz już się nie chce chwalić. Placówki Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), w których pracują lekarze rodzinni (pierwszego kontaktu), zostały mocno obciążone nowymi obowiązkami. Od 1 stycznia lekarze z tych placówek mają dodane takie zadania, jak m.in.: wypisywanie skierowań do lekarzy dermatologów i okulistów (tzw. skierowania pierwszorazowe) oraz pilotowanie pierwszego etapu opieki nad pacjentami podejrzanymi o chorobę nowotworową (złośliwą!), a także ich prowadzenie w okresie rekonwalescencji. Aby wypisać takiemu pacjentowi kartę szybkiej terapii onkologicznej lekarz POZ musi wypełnić z pacjentem ośmiostronicową „ankietę” (A4).

Jakie skutki będą miały tylko te zadania nałożone na lekarzy rodzinnych? Na pewno będą w stanie przyjmować znacznie mniej pacjentów niż dotychczas, np. chorych na nadciśnienie, cukrzycę. Zatem automatycznie kolejka do lekarza na podstawowym poziomie wydłuży się!

Wprowadzając nowe rozwiązanie onkologiczne minister zdrowia nie wyłożył dodatkowych pieniędzy na ten cel, tylko zabrał je z budżetu przeznaczonego na leczenie m.in. chorych na nadciśnienie i cukrzycę. Do 2014 r. przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej miała na takiego pacjenta z NFZ więcej pieniędzy (na badania, diagnostykę). W tym roku na każdego chorego przypada zaledwie 140 zt rocznie (proszę porównać te kwotę z tym, ile Państwo wpłacają składek zdrowotnych do ZUS-u!). i tyle samo od tego roku na pacjenta chorego na cukrzycę, nadciśnienie la jeszcze w ubiegłym roku było to w dzisiejszych stawkach 420 zł). Zatem lekarz rodzinny/pierwszego kontaktu mógł takiemu pacjentowi zlecić konieczne badania przynajmniej raz w roku.

Jak będzie teraz? Tacy pacjenci będą odsyłani do kardiologów, diabetologów – lekarzy specjalistów, którzy zamiast zapisywać chorych pacjentów na wizyty dwa razy w roku Gak było do tej pory), będą przyjmować ich raz na rok. Prosty sposób na skrócenie kolejek – także tych najdłuższych, do specjalisty.

Więcej, gdzie tu troska o profilaktykę? Minister Arłukowicz przechodzi też do porządku nad zjawiskiem o rozmiarach niemalże pandemii, czyli nadciśnieniem tętniczym u 30-40-latków, a czasem osób jeszcze młodszych, o coraz częstszym podwyższonym poziomie cukru w krwi – wszystko jako efekt złego odżywiania, życia w pośpiechu i stresie…

Warto wspomnieć o takim wrażliwym temacie, jak etyka i sumienie lekarza. Będzie on musiał decydować, jakiemu pacjentowi zleci badanie, kosztem innego, czy pacjent jest podejrzany o nowotwór złośliwy? A co z podejrzeniem nowotworu łagodnego, który też wymaga natychmiastowego leczenia, aby nie przeszedł w fazę złośliwą? I kara dla właścicieli – za nietrafną diagnozę – brak dodatkowych pieniędzy dla POZ-u. A te placówki, mimo że pracują w nich ludzie z powołaniem!, muszą być opłacone, ogrzane, oświetlone, mieć wyposażenie, etc.

Czyżby o tym wszystkim zapomnieli lekarz Arłukowicz i doktor Kopacz?

Facebook Comments

Artykuły użytkownika

Facebook Comments