Garbus po botoksie

Garbus po botoksie

Legenda auta dla ludu narysowana na nowo. VW Beetle ląduje w awangardzie aut ponadczasowych

Tradycją naznaczona nowoczesność

Charakterystyczne dla Garbusów duże przednie reflektory umieszczone w muskularnych nadkolach bez dwóch zdań nawiązują do klasyki, ale LED-y do jazdy dziennej nie pozostawiają złudzeń, że to auto XXI w. Podobieństw do sławnego przodka jest w nowym Beetle’u więcej, choćby chromy na progach i pod bocznymi szybami, a także wyszukane felgi z klasycznymi chromowanymi deklami. Również we wnętrzu nowego Beetle’a da się odczuć ducha starego Garbusa. Wystarczy spojrzeć na kierownicę ze stylizowanym na klasykę sercem, nad nim wielki retro-zegar prędkościomierza, a we wszystko gustownie wkomponowane sterowanie komputerem pokładowym. Pośrodku znajdziemy charakterystyczny panel deski rozdzielczej z wyeksponowanym stylowym radiem. Pasażera przedniego fotelu z pewnością rozczuli schowek, który po staremu niewiele pomieści i otwiera się w równie mało wygodny sposób, co w protoplaście.

VW Beetle

VW Beetle

Za to Beetle nowej ery mocno różni się od swojego szacownego przodka pod względem przestronności wnętrza i pojemności bagażnika. Podczas gdy senior po prostu był ciasny, współczesny Garbus oferuje bardzo dużo miejsca z przodu. Wystarczająco jest też miejsca dla pasażerów z tyłu, choć znajduje się tam kanapa tylko dwuosobowa. Znacznie lepiej przedstawia się solidna 310-litrowa przestrzeń bagażnika. Oprócz pojemności na uwagę zasługuje dostęp do przestrzeni załadunkowej, duża i o regularnym kształcie klapa bagażnika zachęca do dłuższych wycieczek.

Do podróżowania w trasie zachęca też pozycja za kierownicą. Siedzi się nisko, prawie jak w samochodzie sportowym, choć fotele do sportowych się nie zaliczają. Są za to wystarczająco wyprofilowane bocznie i mają dużo możliwości regulowania.

Garb (nie)sławy

Nowy Garbus w przeciwieństwie do New Beetle’a, czyli II generacji garbatego VW, zrywa z opinią auta dla dziewczyny. Beetle III generacji wydaje się być bardziej „uniseks” czy „metroseksualny”. Tym razem producent mniej dyskryminuje płeć brzydką, zamieniając wazonik z kwiatkiem zamontowany w desce rozdzielczej na metalowe dźwignie i dość surowe wykończenie wnętrza.

Wersja R-line jest tego udanym dowodem; niemiecka solidność i charakter twardziela biją z niego na kilometr. Ergonomia przełączników i pokręteł jest przewidywalna i poręczna, czyli jest zwyczajnie bez niespodzianek, prawie tak jak w Golfie, co wielu kierowców potraktuje jako zaletę.

Bezdyskusyjnie mocną stroną młodego Garbusa jest napęd. Świeżo zmodyfikowane silniki VW zyskały mocy i efektywności w spalaniu. Najmocniejszy 2-litrowy silnik TSI zyskał

dodatkową siłę 10 KM osiągając zawrotną dla Garbusa moc 220 koni. Podobnie o 10 KM wzmocniono silniki diesla. Obie jednostki spalają też wyraźnie mniej paliwa od poprzednich wersji. To solidne wyniki, które pozwalają spełnić producentowi najnowszą normę emisji spalin Euro 6. Ale na tym nie koniec. Nowością w stylowym VW jest funkcja „żeglowania”. Polega ona na tym, że układ sterowania dwusprzęgłowej przekładni DSG rozpoznaje, kiedy kierowca odpuszcza pedał gazu i automatycznie przełącza skrzynię biegów na bieg jałowy; to kolejny ukłon w stronę ekologii i portfela kierowcy.

Nie ma co ukrywać, w kwestii ceny z hasła „samochód dla ludu” z poprzednika nie zostało nic. Beetle III generacji tani na pewno nie jest. Biorąc jednak pod uwagę bogatą historię modelu i lifestylowy, ponadczasowy charakter oraz niezłe bazowe wyposażenie, koszty zakupu nie są zaporowe. Cennik zaczyna się od 76 tys. zł, 90,5 tys. zł kosztuje wersja design. Wersja R -sportowa, to już wydatek od 91,5 tys. do grubo ponad 110 tys. zł. Do każdej z tych pozycji trzeba doliczyć ewentualne opcje dodatkowe, które, jak to w VW są liczne i kosztowne, niczym pragnienie wiecznej młodości.

Facebook Comments

Artykuły użytkownika

Facebook Comments